<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Gdyż nie zawsze świeci słońce &#187; gosia</title>
	<atom:link href="http://www.mbcs.net.pl/author/gosia/feed" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.mbcs.net.pl</link>
	<description></description>
	<lastBuildDate>Fri, 30 Jul 2010 02:19:20 +0000</lastBuildDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=abc</generator>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
			<item>
		<title>The magic&#8217;s gone, it&#8217;s a disaster&#8230; there&#8217;s no point to start again&#8230; (29 września 2009 r., wtorek)</title>
		<link>http://www.mbcs.net.pl/blog/the-magics-gone-its-a-disaster-theres-no-point-to-start-again-29-wrzesnia-2009-r-wtorek</link>
		<comments>http://www.mbcs.net.pl/blog/the-magics-gone-its-a-disaster-theres-no-point-to-start-again-29-wrzesnia-2009-r-wtorek#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 29 Sep 2009 11:30:28 +0000</pubDate>
		<dc:creator>gosia</dc:creator>
				<category><![CDATA[Dzień za dniem - blogowo]]></category>
		<category><![CDATA[Gosia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.mbcs.net.pl/blog/the-magics-gone-its-a-disaster-theres-no-point-to-start-again-29-wrzesnia-2009-r-wtorek</guid>
		<description><![CDATA[Smutno mi. Gdzieś tak od maja. Najmarniej licząc. Obecna sytuacja dobija mnie zupełnie. Na początku &#8211; mimo wszystko &#8211; była nadzieja. Potem niedowierzanie. P&#243;źniej złość. Następnie smutek, żal i wszechobecna gorycz. Trochę tak, jak w piosence, kt&#243;ra gra mi w duszy od mniej więcej tygodnia. Oczywiście tekst traktuje o czymś zupełnie innym, ale ujmując rzecz [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<!-- google_ad_section_start --><p>Smutno mi. Gdzieś tak od maja. Najmarniej licząc. Obecna sytuacja dobija mnie zupełnie. Na początku &#8211; mimo wszystko &#8211; była nadzieja. Potem niedowierzanie. P&oacute;źniej złość. Następnie smutek, żal i wszechobecna gorycz. Trochę tak, jak w piosence, kt&oacute;ra gra mi w duszy od mniej więcej tygodnia. Oczywiście tekst traktuje o czymś zupełnie innym, ale ujmując rzecz całościowo i metaforycznie &#8211; jak najbardziej pasuje do sytuacji. A szczeg&oacute;lnie te słowa: <em>&quot;The magic&#8217;s gone, it&#8217;s a disaster.There&#8217;s no point to start again&#8230;&quot; </em></p>
<p>Ano właśnie. Było fajnie, było miło. Wszystko szlag trafił i się skończyło. A od nowa zaczynać już mi się nie chce&#8230; I &#8211; co chyba najgorsze &#8211; pisać też mi się nie chce. Więc wyręczę się poniższym tekstem, kt&oacute;ry &#8211; o to baaardzo proszę -&nbsp; należy odczytywać METAFORYCZNIE. </p>
<p>No i to by było na tyle. Koniec kropka.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><em>We sit together on the sofa <br />
With the music way down low <br />
I waited so long for this moment <br />
It&#8217;s hard to think it&#8217;s really so <br />
The door is locked there&#8217;s no one home <br />
They&#8217;ve all gone out we&#8217;re all alone </p>
<p>Susanna, Susanna <br />
Susanna I&#8217;m crazy loving you </p>
<p>I put my arm around her shoulder <br />
Run my fingers through her hair <br />
It&#8217;s a dream I can&#8217;t believe it <br />
It took so long it&#8217;s only fair <br />
And then the phone begins to ring <br />
And a strangers voice on the other end of the line <br />
Says oh, wrong number, sorry to waste your time <br />
And i think to myself, why now, why me, why&hellip;&hellip;. </p>
<p>Susanna, Susanna, <br />
Susanna, I&#8217;m crazy loving you <br />
Susanna, Susanna, <br />
Susanna, I&#8217;m crazy loving you </p>
<p>Again I sit myself beside her <br />
Try to take her hand in mine <br />
The moment&#8217;s gone, the feeling&#8217;s over <br />
She looks around to find the time <br />
Then she says could we just sit and chat <br />
And I think well that&#8217;s that </p>
<p>Susanna, Susannna, <br />
Susanna, I&#8217;m crazy loving you </p>
<p>Still we sit here on the sofa <br />
With the stereo on ten <br />
The magic&#8217;s gone, it&#8217;s a disaster <br />
There&#8217;s no point to start again <br />
She says I think I&#8217;d better go <br />
She says goodbye and I say &hellip; No! </p>
<p>Susanna, Susanna, <br />
Susanna, I&#8217;m crazy loving you <br />
Susanna, Susanna, <br />
Susanna, I&#8217;m crazy loving you <br />
I&#8217;m so crazy loving you</em></p>
<!-- google_ad_section_end -->]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.mbcs.net.pl/blog/the-magics-gone-its-a-disaster-theres-no-point-to-start-again-29-wrzesnia-2009-r-wtorek/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Pod zdechłym Azorkiem (26 maja 2009 r., wtorek)</title>
		<link>http://www.mbcs.net.pl/blog/pod-zdechlym-azorkiem-26-maja-2009-r-wtorek</link>
		<comments>http://www.mbcs.net.pl/blog/pod-zdechlym-azorkiem-26-maja-2009-r-wtorek#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 26 May 2009 11:56:11 +0000</pubDate>
		<dc:creator>gosia</dc:creator>
				<category><![CDATA[Dzień za dniem - blogowo]]></category>
		<category><![CDATA[Gosia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.mbcs.net.pl/?p=7236</guid>
		<description><![CDATA[Właśnie tak.
I nie inaczej.
Bo.
Mnie.
Dziś.
Wszystko.
Denerwuje.
Wkurza.
Wpienia.
Doprowadza.
Do.
Szału.
Dostaję.
Cholery.
Jasnej.
I.
Pieg&#243;w.
&#160;
Powod&#243;w mojego dzisiejszego &#34;azorkowego&#34; nastroju jest mn&#243;stwo i mogłabym wymieniać je do jutra. Ale po co?
Po co pisać o tym, że w pracy jedna wielka dupa?
I nie ma nadziei na mniejszą?
Albo o tym, że muszę wyjść z pracy i smażyć się w kilometrowych korkach?
Albo o tym, że w og&#243;le muszę do tej [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<!-- google_ad_section_start --><p>Właśnie tak.</p>
<p>I nie inaczej.</p>
<p>Bo.</p>
<p>Mnie.</p>
<p>Dziś.</p>
<p>Wszystko.</p>
<p>Denerwuje.</p>
<p>Wkurza.</p>
<p>Wpienia.</p>
<p>Doprowadza.</p>
<p>Do.</p>
<p>Szału.</p>
<p>Dostaję.</p>
<p>Cholery.</p>
<p>Jasnej.</p>
<p>I.</p>
<p>Pieg&oacute;w.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Powod&oacute;w mojego dzisiejszego &quot;azorkowego&quot; nastroju jest mn&oacute;stwo i mogłabym wymieniać je do jutra. Ale po co?</p>
<p>Po co pisać o tym, że w pracy jedna wielka dupa?</p>
<p>I nie ma nadziei na mniejszą?</p>
<p>Albo o tym, że muszę wyjść z pracy i smażyć się w kilometrowych korkach?</p>
<p>Albo o tym, że w og&oacute;le muszę do tej pracy przychodzić?</p>
<p>Że muszę jeść, pić, kłaść się spać i wstawać o świcie?</p>
<p>Że muszę sobie najpierw to jedzenie i picie przygotować?</p>
<p>Że cokolwiek muszę?</p>
<p>Że w połowie książki domyślam się zakończenia? I w związku z tym nie mam żadnej niespodzianki?</p>
<p>Po co pisać o tym, że denerwuje mnie własny pies?</p>
<p>Albo o tym, że drugi własny pies też mnie wkurza?</p>
<p>Że nic mi się nie chce?</p>
<p>I nie chce mi się chcieć?</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>No właśnie po co&#8230;?</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<!-- google_ad_section_end -->]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.mbcs.net.pl/blog/pod-zdechlym-azorkiem-26-maja-2009-r-wtorek/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Masz babo, co chciałaś (5 grudnia 2008 r., piątek)</title>
		<link>http://www.mbcs.net.pl/blog/masz-babo-co-chcialas-5-grudnia-2008-r-piatek</link>
		<comments>http://www.mbcs.net.pl/blog/masz-babo-co-chcialas-5-grudnia-2008-r-piatek#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 05 Dec 2008 12:47:33 +0000</pubDate>
		<dc:creator>gosia</dc:creator>
				<category><![CDATA[Dzień za dniem - blogowo]]></category>
		<category><![CDATA[Gosia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.mbcs.net.pl/?p=4100</guid>
		<description><![CDATA[No i stało się. Tak ostatnio marudziłam, że nic nie dostaję w prezencie, tylko sama muszę sobie na to zapracować, więc los okazał w końcu dobra wolę i ów wymarudzony, wyśniony i wytęskniony prezent dostałam. GRYPĘ. Ale żeby nie było, że to taka zwyczajna sobie grypa, to dostałam GRYPĘ JELITOWĄ. I to zupełnie za darmo!! [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<!-- google_ad_section_start --><p>No i stało się. Tak ostatnio marudziłam, że nic nie dostaję w prezencie, tylko sama muszę sobie na to zapracować, więc los okazał w końcu dobra wolę i ów wymarudzony, wyśniony i wytęskniony prezent dostałam. GRYPĘ. Ale żeby nie było, że to taka zwyczajna sobie grypa, to dostałam GRYPĘ JELITOWĄ. I to zupełnie za darmo!! Promocję kurwa jakąś mieli czy co??!!</p>
<p>Zaczęło się zupełnie niewinnie, od cichutkiego kichnięcia i maleńkiego katarku w zeszłą niedzielę. Nauczona wielkim życiowym doświadczeniem w tej kwestii od razu zaopatrzyłam się w tonę chusteczek higienicznych, aspirynkę, wapno (smakowe!) i rutinoscorbin.</p>
<p>Siedzę więc w domu i się leczę. Rutinoscorbin popijam aspirynką zmieszaną z wapnem (smakowym!), a w  wykręconą tym smakiem na lewą stronę gebę wlewam natychmiast herbatę z sokiem malinowym. Jestem już tak oszołomiona tą orgią smaków, że na kolację patrzeć nie mogę.</p>
<p>Wieczorem maleńki katarek przemienia się w potężną sraczkę. W brzuchu szaleje orkiestra dęta na fagot i basetlę. Biegam do łazienki z dokładnością co 15 minut. Ale że moja łazienka to najzimniejsze miejsce w domu, takie wylatywanie co chwilę z ciepłego pokoju w piżamie przestaje mnie szybko bawić. Poganiana przez naturę (skutecznie!) idę szybko po rozum do głowy &#8211; wkładam polar (ciepły!), biorę pod pachę książkę (grubą!), kubek herbaty (duży!), zapasową paczkę papieru toaletowego i postanawiam w tej łazience na trochę zamieszkać.</p>
<p>Jako że pojemność mam ograniczoną, w końcu wracam do pokoju i łykam kilo węgla. Około północy niagara zatrzymuje się zupełnie, więc uszczęśliwiona tym faktem idę spać.</p>
<p>W nocy budzi mnie dziki ból żołądka. Jakby tego było mało, serce skacze mi jak oszalałe i tchu złapać nie mogę. Zawał czy inna cholera??</p>
<p>Jest druga. Jedziemy na pogotowie. Pozamykane wszystko na cztery spusty. W końcu po kilku dzwonkach zaspana pani uchyla drzwi i wystawia czubek nosa. CZEGO?? Mówię, że z bólem. NIECH POCZEKA.</p>
<p>NIECH czeka.  Boli mnie tak, że mam ochotę wsadzić sobie w dupę granat i wyjąć zawleczkę.</p>
<p>Drzwi otwierają się. NIECH WEJDZIE. Wchodzę i stoję na środku jak idiotka. Od biurka odwraca się druga pani. CO JEST?? Znowu tłumaczę, że z bólem. NIECH DOWÓD DA. Ręce mi się trzęsą i nie mogę tego dowodu namierzyć. NO DOWÓD NIECH DA BO MUSZĘ WPISAĆ, KOMU UDZIELONO POMOCY. A co? Bez dowodu nie udzieli??!! Znajduję w końcu ten zasrany dowód. I nadal stoję. Pani zabiera dowód i macha ręką &#8211; NIECH TAM SIADA. I CZEKAĆ. Na co? Może na moje śmiertelne zejście? Tylko muszą mnie najpierw pomęczyć?? NIECH mi pavulon da, szybciej będzie. No nic to. Siedzę i czekam.</p>
<p>Wchodzi pan. CO JEST?? Znowu po raz pięćdziesiąty tłumaczę. POŁOŻYĆ SIĘ. Dotyka mnie jednym palcem (!!!) w okolicach żołądka. TU BOLI?? WSTAĆ.</p>
<p>Daje mi karteczkę (NIE RECEPTĘ) z nagryzmolonymi nazwami leków. No-Spę brać. I węgiel sobie kupić. I wychodzi.</p>
<p>Tyle to ja kurwa sama wiem.</p>
<p>Zabieram ten nieszczęsny dowód, który jest dowodem UDZIELONEJ POMOCY (!!!) i wychodzę jak paralityk, trzymając się za brzuch.</p>
<p>W domu łykam No-Spę, żzeram 100 kilo węgla i oglądam Prison Break&#8217;a. O trzeciej nad ranem. A co!! Raz się żyje, nie??!!</p>
<p>Dziś jest piątek. Sraczkę mam od niedzieli. Do tej pory zeżarłam tony węgla na spółkę ze Stoperanem. Wypiłam hektolitry herbaty miętowej. Zagryzam to wszystko nifuroksazydem i popijam Manti. W pracy wzięłam zwolnienie. Jem albo wcale, albo jakieś bardzo dietetyczne świństwa. A sraczka trzyma się dzielnie nadal.</p>
<p>W końcu to prezent. DAR. Od losu. A darowanemu koniowi w zęby się nie zagląda <img src='http://www.mbcs.net.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>No i masz, babo, co chciałaś, więc czego znowu marudzisz??</p>
<!-- google_ad_section_end -->]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.mbcs.net.pl/blog/masz-babo-co-chcialas-5-grudnia-2008-r-piatek/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Pomidor inaczej &#8211; w sam raz na raz</title>
		<link>http://www.mbcs.net.pl/cookbook/pomidor-inaczej-w-sam-raz-na-raz</link>
		<comments>http://www.mbcs.net.pl/cookbook/pomidor-inaczej-w-sam-raz-na-raz#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 26 Nov 2008 12:15:49 +0000</pubDate>
		<dc:creator>gosia</dc:creator>
				<category><![CDATA[Coś dla łakomczuchów]]></category>
		<category><![CDATA[Małe co nieco]]></category>
		<category><![CDATA[kuchnia]]></category>
		<category><![CDATA[kurczak]]></category>
		<category><![CDATA[przepisy]]></category>
		<category><![CDATA[przystawki]]></category>
		<category><![CDATA[warzywa]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.mbcs.net.pl/?p=3912</guid>
		<description><![CDATA[<a href=http://www.mbcs.net.pl/cookbook/pomidor-inaczej-w-sam-raz-na-raz><img src=http://www.mbcs.net.pl/wp-content/themes/mbcs/images//pomidorek.jpg class=imgtfe hspace=10 align=left width=150 alt='pomidorek' title='pomidorek' border=0></a>
 
Co prawda sezon na pomidory już się skończył (niestety), ale sam przepis warto wypróbować i poza sezonem. Choć podejrzewam &#8211; i zapewnie słusznie &#8211; że nie ma to jak świeży, wyhodowany na właśnej działce pomidorek  
Danko jest niewielkie, w sam raz na raz  
Potrzebujemy:

pomidory &#8211; w ilości możliwej do zjedzenia
trochę kurczaka wędzonego &#8211; [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<!-- google_ad_section_start --><p><a href="http://www.mbcs.net.pl/wp-content/themes/mbcs/images//pomidorek.jpg"  rel="lightbox[3912]"><img class="alignleft size-medium wp-image-3913" title="pomidorek" src="http://www.mbcs.net.pl/wp-content/themes/mbcs/images//pomidorek.jpg" alt="" width="127" height="97" /></a></p>
<p> </p>
<p>Co prawda sezon na pomidory już się skończył (niestety), ale sam przepis warto wypróbować i poza sezonem. Choć podejrzewam &#8211; i zapewnie słusznie &#8211; że nie ma to jak świeży, wyhodowany na właśnej działce pomidorek <img src='http://www.mbcs.net.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Danko jest niewielkie, w sam raz na raz <img src='http://www.mbcs.net.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Potrzebujemy:</p>
<ul>
<li>pomidory &#8211; w ilości możliwej do zjedzenia</li>
<li>trochę kurczaka wędzonego &#8211; robimy z niego &#8220;strzępki&#8221;</li>
<li>ser żółty tarty</li>
<li>sałata</li>
<li>kubeczek jogurtu naturalnego</li>
<li>łyżka majonezu</li>
<li>czosnek &#8211; ilość ząbków zależy od tego, czy chcemy mieć sos pod tytułem &#8220;roztwór nasycony&#8221;, czy też wystarczy nam sam smaczek <img src='http://www.mbcs.net.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> </li>
</ul>
<p>Pomidory kroimy w dość grube plastry, układamy na liściach sałaty. Nakładamy &#8220;strzępki&#8221; wędzonego kurczaka i obficie posypujemy serem. Czosnek wyciskamy przez praskę, mieszamy z jogurtem i majonezem.</p>
<p>A potem bierzemy sobie pomidorka, polewamy sosikiem i zajadamy <img src='http://www.mbcs.net.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Do zagryzania proponuję przypieczoną na chrupko bagietkę <img src='http://www.mbcs.net.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<!-- google_ad_section_end -->]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.mbcs.net.pl/cookbook/pomidor-inaczej-w-sam-raz-na-raz/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Ballada pociągowa, czyli efekt pingwina (19 listopada 2008 r., środa)</title>
		<link>http://www.mbcs.net.pl/blog/ballada-pociagowa-czyli-efekt-pingwina-19-listopada-2008-r-sroda</link>
		<comments>http://www.mbcs.net.pl/blog/ballada-pociagowa-czyli-efekt-pingwina-19-listopada-2008-r-sroda#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 19 Nov 2008 14:43:03 +0000</pubDate>
		<dc:creator>gosia</dc:creator>
				<category><![CDATA[Dzień za dniem - blogowo]]></category>
		<category><![CDATA[Gosia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.mbcs.net.pl/?p=3776</guid>
		<description><![CDATA[<a href=http://www.mbcs.net.pl/blog/ballada-pociagowa-czyli-efekt-pingwina-19-listopada-2008-r-sroda><img src=http://www.mbcs.net.pl/wp-content/themes/mbcs/images//wroclaw-na-szaro-300x225-150x150.jpg class=imgtfe hspace=10 align=left width=150 alt='wroclaw-na-szaro' title='wroclaw-na-szaro' border=0></a>
Wsiąść do pociągu byle jakiego, nie dbać o bagaż, nie dbać o bilet, ściskając w ręku kamień zielony, patrzeć jak wszystko zostaje w tyle&#8230;
Tak. I to było na tyle. Piosenka piosenką, a tak zwany &#8220;real&#8221;, czyli szara rzeczywistość, wygląda zupełnie inaczej. Przynajmniej moja rzeczywistość. Wpycham się co rano, bardzo wcześnie rano (to tak na marginesie), [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<!-- google_ad_section_start --><p><a href="http://www.mbcs.net.pl/wp-content/themes/mbcs/images//wroclaw-na-szaro.jpg"  rel="lightbox[3776]"><img class="alignleft size-medium wp-image-4083" title="wroclaw-na-szaro" src="http://www.mbcs.net.pl/wp-content/themes/mbcs/images//wroclaw-na-szaro-300x225.jpg" alt="" width="300" height="225" /></a></p>
<p>Wsiąść do pociągu byle jakiego, nie dbać o bagaż, nie dbać o bilet, ściskając w ręku kamień zielony, patrzeć jak wszystko zostaje w tyle&#8230;</p>
<p>Tak. I to było na tyle. Piosenka piosenką, a tak zwany &#8220;real&#8221;, czyli szara rzeczywistość, wygląda zupełnie inaczej. Przynajmniej moja rzeczywistość. Wpycham się co rano, bardzo wcześnie rano (to tak na marginesie), do elektrusia, zwanego pieszczotliwie &#8220;żółtkiem&#8221;. Choć ostatnio częściej jeździ czerwony&#8230;  Nieważne. Grunt, że się wpycham. &#8220;Pociąąąąąąg osoooobowyyyy z Bolesłaffffffcaaaaa wjeeeeedzie-dzie na torrrrrrr przy peronie-nie trzecimmmmm-cim-cim&#8221; czka pani zaspanym głosem przez głośnik. Bardziej domyślam się niż rozumiem, co powiedziała. Wyczkała. Wychrypiała. Na dźwięk głośnika zaspany tłum na peronie od razu się ożywia i ustawia przy samej krawędzi. Bo kto pierwszy ten lepszy. Ten zajmie miejsce w środku wagonu, przy oknie, przy grzejniku (bo częściej nie grzeją niż grzeją, ale statystycznie rzecz ujmując w pociagach jest ciepło). Haha!! Wpycham się tak szybko, jak tylko mogę i zajmuję strategiczne miejsce w środku wagonu. Byle dalej od łupiących nieprzerwanie drzwi. Czasami niestety nie udaje mi się i przez całą drogę trzaskają mi nad głową. I nie mogę wyjść ze zdziwienia, że na 75 -cio kilometrowej trasie, w ciągu półtorej godziny przez pociag przewalają się takie tabuny&#8230; Do toalety. Z toalety. Do wyjścia. Od wyjścia. Wagon dalej. Wagon bliżej. Do tyłu. Do przodu. Na koniec składu. Na poczatek składu. I to wciąż ci sami&#8230; owsiki kurde mają czy co? Hemoroidy??  ADHD?? Psychozę maniakalno-depresyjną?? Ten niewielki odsetek siedzących spokojnie zakłada słuchawki na uszy, nakrywa się kurtką po czubek nosa i udaje, że śpi. No, czasami faktycznie udaje się  przysnąć na moment, ale zaraz przylatuje konduktor. Miesięczny?? Miesięczny. Łup drzwiami. Chwila ciszy, koła tak-to-to tak-to-to tak-to-to miarowo, więc zapadam w drzemkę. Trzask. Miesięczny?? MIESIĘCZNY!! ŁUP. TRACH. Że aż strach <img src='http://www.mbcs.net.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Dojeżdżamy do Wrocławia. Za oknami niemrawy świt. Na dworcu godziny porannego szczytu. Na peron z pociągu wylewa się szara, ziewająca, zbita masa i truchcikiem biegnie do schodów. Niestety ich moc przerobowa jest stanowczo za mała, więc błyskawicznie tworzy się zator. Tłum truchta w miejscu, kołysząc sie na boki, ale o dziwo powolutku przesuwamy się do przodu. Też truchtam i czuję się jak pingwin. Rozkołysana, rozkiwana fala wolno, acz miarowo, spływa schodami w dół. Hol błyskawicznie zapełnia się pingwinami spływającymi z pięciu peronów. Tu tworzymy już dwa strumienie, wypływające do wyjścia i wpływające do holu, by dostać się na perony. Trzeba szybko włączyć się do właściwego strumienia, bo prawa strona nie obowiązuje i pierwszeństwo mają wszyscy  <img src='http://www.mbcs.net.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' />   Unikając zderzenia z falą z przeciwka udaje mi się wskoczyć do właściwego strumienia i za chwilę, wypchnięta przez tsunami rozkiwanych w pędzie pingwinów, docieram do wyjścia. Wprost w objęcia szarej, zasnutej listopadową mgłą rzeczywistości.</p>
<!-- google_ad_section_end -->]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.mbcs.net.pl/blog/ballada-pociagowa-czyli-efekt-pingwina-19-listopada-2008-r-sroda/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Efekt?? Piorunujący !!! (14 listopada 2008 r., piątek)</title>
		<link>http://www.mbcs.net.pl/blog/efekt-piorunujacy-14-listopada-2008-r-piatek</link>
		<comments>http://www.mbcs.net.pl/blog/efekt-piorunujacy-14-listopada-2008-r-piatek#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 14 Nov 2008 13:02:16 +0000</pubDate>
		<dc:creator>gosia</dc:creator>
				<category><![CDATA[Dzień za dniem - blogowo]]></category>
		<category><![CDATA[Gosia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.mbcs.net.pl/?p=3683</guid>
		<description><![CDATA[<a href=http://www.mbcs.net.pl/blog/efekt-piorunujacy-14-listopada-2008-r-piatek><img src=http://www.mbcs.net.pl/wp-content/themes/mbcs/images//efekt-piorunujacy-225x300-150x150.jpg class=imgtfe hspace=10 align=left width=150 alt='efekt-piorunujacy' title='efekt-piorunujacy' border=0></a>
MIAU   Wpadłam w SZAU  
Normalnie aż muszę sobie miauknąć.  Bo wpadłam w szał robienia sobie dobrze. Hihi. Ale od początku.
Na początku był chaos&#8230;  potem błysk światła w łazience o 4.30 nad ranem&#8230; i ten widok w lustrze&#8230; Na głowie kołtun. W oczach zaspany obłęd. Na twarzy w ogóle nie wiadomo co. Wpadłam w [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<!-- google_ad_section_start --><p><a href="http://www.mbcs.net.pl/wp-content/themes/mbcs/images//efekt-piorunujacy.jpg"  rel="lightbox[3683]"><img class="alignleft size-medium wp-image-4080" title="efekt-piorunujacy" src="http://www.mbcs.net.pl/wp-content/themes/mbcs/images//efekt-piorunujacy-225x300.jpg" alt="" width="225" height="300" /></a></p>
<p>MIAU <img src='http://www.mbcs.net.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  Wpadłam w SZAU <img src='http://www.mbcs.net.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Normalnie aż muszę sobie miauknąć.  Bo wpadłam w szał robienia sobie dobrze. Hihi. Ale od początku.</p>
<p>Na początku był chaos&#8230;  potem błysk światła w łazience o 4.30 nad ranem&#8230; i ten widok w lustrze&#8230; Na głowie kołtun. W oczach zaspany obłęd. Na twarzy w ogóle nie wiadomo co. Wpadłam w otchłań rozpaczy. Pokwiczałam w pracy nad poranna kawą, poużalałam się nad sobą, wszem i wobec domagając się współczucia.  A potem szlag jasny mnie trafił. Powiedziałam sobie DOŚĆ. I od około miesiąca prowadzę ostrą, ofensywną, agresywną i zakrojoną na szeroką skalę krucjatę. Krucjatę mającą na celu ROBIENIE SOBIE DOBRZE.</p>
<p>Zaczęłam z grubej rury, bo od walnięcia prądem w twarz. Jak już wspomniałam wcześniej, walenie TAM nie spodobało mi się, wobec czego wczoraj walnęłam sobie TU. Hihihi. I od razu dobrze mi się zrobiło. No, przynajmniej o wiele lepiej, niż TAM. Było fajnie. Really. I SWEAR  :D Na kolejne walenie umówiona jestm za 5 tygodni i z pewnością ochoczo polecę. MIAU <img src='http://www.mbcs.net.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Między walnięciami byłam w SPA. Takim najprawdziwszym. Panie były milutkie. Dały kapcie i szlafroczek frotte. I szafeczkę w szatni. Super, bo nie musiałam włóczyć się po gabinecie w pełnym bojowym rynsztunku, hihi <img src='http://www.mbcs.net.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' />  Twarz wygłaskały, wymasowały, nawilżyły, wygładziły, odstresowały. Zrobiły paznokcie. Na koniec zaprowadziły do pachnącego pokoju wypoczynkowego, poczęstowały wodą mineralną z cytrynką, włączyły relaksacyjną muzykę i kazały odpocząć.  A potem spojrzeć w lustro. KURDE !!! Zrobiłam się nawet podobna do człowieka !!! Jako że efekt był piorunujący, umówiłam się za miesiąc. MIAU <img src='http://www.mbcs.net.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>A teraz włosy. Jak krucjata to kurde krucjata!! NO!! Zadzwoniłam do fryzjerki i umówiłam się natentychmiast. Farba, podcięcie grzywki i prostowanie. Efekt??  Oczywiście PIORUNUJĄCY!! Zachwycona efektem kupiłam prostownicę. I mleczko do prostowania. MIAU <img src='http://www.mbcs.net.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>W wyniku szeroko zakrojonej krucjaty mam nowy gadżet w łazience i mniej miejsca na półce z kosmetykami. Debecik na koncie. Od 3 dni wstaję 10 minut wcześniej, bo muszę wyprostować włosy. A efekt?? Oczywiście PIORUNUJĄCY !!!</p>
<p>MIAU <img src='http://www.mbcs.net.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<!-- google_ad_section_end -->]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.mbcs.net.pl/blog/efekt-piorunujacy-14-listopada-2008-r-piatek/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>8</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Była sobota. Zwykły dzień. (27 października 2008 r., poniedziałek)</title>
		<link>http://www.mbcs.net.pl/blog/byla-sobota-zwykly-dzien-27-pazdziernika-2008-r-poniedzialek</link>
		<comments>http://www.mbcs.net.pl/blog/byla-sobota-zwykly-dzien-27-pazdziernika-2008-r-poniedzialek#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 27 Oct 2008 14:45:02 +0000</pubDate>
		<dc:creator>gosia</dc:creator>
				<category><![CDATA[Dzień za dniem - blogowo]]></category>
		<category><![CDATA[Gosia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.mbcs.net.pl/?p=3255</guid>
		<description><![CDATA[Była sobota. Zwykły dzień. 
Siedziała wciśnięta w sam róg wielkiego pudła, pełnego tak samo przerażonych jak ona współtowarzyszy niedoli. Małych i bezbronnych. Ale ona była najmniejsza i najbardziej przerażona. Co jakiś czas ludzka ręka wyciągała z pudła któregoś z maluchów i już nigdy więcej o nim nie słyszano. Przynajmniej tak mówili ci, którzy w pudle siedzieli [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<!-- google_ad_section_start --><p>Była sobota. Zwykły dzień. </p>
<p>Siedziała wciśnięta w sam róg wielkiego pudła, pełnego tak samo przerażonych jak ona współtowarzyszy niedoli. Małych i bezbronnych. Ale ona była najmniejsza i najbardziej przerażona. Co jakiś czas ludzka ręka wyciągała z pudła któregoś z maluchów i już nigdy więcej o nim nie słyszano. Przynajmniej tak mówili ci, którzy w pudle siedzieli już nie pierwszy raz. Byli to weterani, doświadczeni, zaprawieni w zmaganiach się ze strachem, wszechobecnym na sobotniej giełdzie hałasem, ludzkimi dłońmi głaszczącymi lub szarpiącymi za uszy, ostrym piskiem dzieci &#8220;mamo zobacz jakie pieski!!!&#8221; Weteranów się szanowało. Imponowali ogromną wiedzą, więc reszta nowicjuszy słuchała ich pokornie. Ona do pudła trafiła pierwszy raz. Przerażał ją hałas. Przerażały przyglądające się im natarczywie twarze ludzi. Przerażały chciwie wyciągnięte ręce dzieci. A najbardziej przerażał sam zapach strachu. Siedziała oszołomiona zupełnie, drżąc z zimna i z rozpaczy. I z niepewności. Co dzieje się, gdy ludzka ręka wyciąga delikwenta z pudła, a on piszczy i siusia pod siebie, zmartwiały ze strachu ?? Gdzie on trafia? Czy do lepszego świata? Czy jest sam? Czy ktoś się nim opiekuje? Tego nie wiedzieli nawet doświadczeni weterani. Niepewność ogarniała coraz bardziej jej biedną psią duszyczkę. Zwinęła się w kłębek i starała się nie patrzeć na znikające co jakiś czas inne pieski.</p>
<p>Nagle&#8230; ludzka ręka zabrała rudą weterankę. Oj szkoda ! Ruda dużo wiedziała o życiu&#8230; i była taka wesoła&#8230;. Ogromny żał ogarnął Kuleczkę. Została całkowicie sama w tym wielkim pudle. Smętnie pociagnęła nosem i zwinęła się w jeszcze mniejszy kłebek.</p>
<p>Nagle&#8230; ta sama dłoń wyciągnęła ją z pudła i włożyła pod kocyk do koszyka, w którym była&#8230; ruda!!! Szczęście Kuleczki nie miało granic.</p>
<p>Od tego dnia każdą chwilę spędzały razem. Ruda Misia opiekowała się młodszą i nieporadną Kuleczką. Pokazywała jej świat. Jak przeskakiwać przez płot i jak wyprosić jakiś smakołyk. Obiecały sobie, że zawsze będą razem.</p>
<p>Ale Misia nie dotrzymała słowa i odeszła, zostawiając Kulce pod opieką swoje dwa maluchy. I tak Kulka została ciocią. Teraz ona musiała nauczyć Czarka i Kropkę świata. Zajęta maluchami powoli zapominała o stracie przyjaciółki.</p>
<p>I tak minęło prawie 9 lat.</p>
<p>Przez ubiegłe dwa tygodnie walczyliśmy zaciekle o życie Kulki. Najpierw antybiotyki. Potem zastrzyki z glukozy, gdy już przestała jeść. Rak zaatakował narządy wewnętrzne. Nasz lekarz dał nam &#8211; właśnie nam, gdyż widział, że jest nam to potrzebne &#8211; 3 dni do oswojenia się z myślą, że Kulę trzeba będzie uspić.</p>
<p>Była sobota. Przedwczoraj. Zwykły dzień. Pojechaliśmy wieczorem do lekarza z Kuleczką. Psica była już półprzytomna. A ja trzęsłam się tak jak ona przed 9 laty. Z rozpaczy, z żalu i z niepewności. Jak to teraz będzie bez Kulki&#8230;.</p>
<p>Jest JAKOŚ.</p>
<p>Leje od rana. Kulka była kudłata i nie lubiła deszczu. Mam nadzieję, że w psim raju nie pada. Tego by naszej Kulce nie zrobili.</p>
<!-- google_ad_section_end -->]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.mbcs.net.pl/blog/byla-sobota-zwykly-dzien-27-pazdziernika-2008-r-poniedzialek/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Noł mersi i kilim ich wszystkich ol !!! (21 października 2008 r., wtorek)</title>
		<link>http://www.mbcs.net.pl/blog/nol-mersi-i-kilim-ich-wszystkich-ol-21-pazdziernika-2008-r-wtorek</link>
		<comments>http://www.mbcs.net.pl/blog/nol-mersi-i-kilim-ich-wszystkich-ol-21-pazdziernika-2008-r-wtorek#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 21 Oct 2008 13:54:18 +0000</pubDate>
		<dc:creator>gosia</dc:creator>
				<category><![CDATA[Dzień za dniem - blogowo]]></category>
		<category><![CDATA[Gosia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.mbcs.net.pl/?p=3147</guid>
		<description><![CDATA[Nie mam litości. Boszzz, trzymajcie mnie. Bo nie mam litości dla wtórnych analfabetów. A już szczególnie analfabetów ortograficznych. I w żadne dysleksje, dysgrafie tudzież inne dysmózgowie nie wierzę. Też sobie zaraz pójdę do psychologa i psychiatry razem wziętych, popłaczę im na kozetce w kamizelkę i dostanę zaświadczonko, na którym będzie czarno na białym z fioletową pieczątką, że [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<!-- google_ad_section_start --><p>Nie mam litości. Boszzz, trzymajcie mnie. Bo nie mam litości dla wtórnych analfabetów. A już szczególnie analfabetów ortograficznych. I w żadne dysleksje, dysgrafie tudzież inne dysmózgowie nie wierzę. Też sobie zaraz pójdę do psychologa i psychiatry razem wziętych, popłaczę im na kozetce w kamizelkę i dostanę zaświadczonko, na którym będzie czarno na białym z fioletową pieczątką, że mam DYS-COŚ-TAM.  Jak jeszcze raz dostanę informację, że on coś POMINĄ, a potem POPŁYNĄ to zacznę strzelać. Kurwa, co jest ??!!! Jakie POMINĄ ???!!! Jakie POPŁYNĄ ???!!! ON ??!!! POMINĄŁ KURWA  I POPŁYNĄŁ !!! I NIE INACZEJ !!!</p>
<p>No i wkurw mnie trzęsie. Pisze to baba, 30-letnia, PANI MAGISTER!!! Jak ona tę magisterkę napisała??? Chyba na bazarze kupiła. Pani Magister!!! ONI POMINĄ I POPŁYNĄ !!!! Nigdy ON !!!!</p>
<p>Noż kurde nie mam litości. Pisać ortograficznie to nas uczono w pierwszej klasie szkoły podstawowej. Gdzie Pani wtedy była ?? Nawet nie nóż, a siekiera mi z kieszeni wystaje. Krwawa masakra piłą mechaniczną. Kill Bill.</p>
<p>Chyba tylko jakiś terrorysta z Al-Kaidy mógłby mnie powstrzymać przed urwaniem tej pani łba. A i to nie jest takie pewne&#8230;</p>
<!-- google_ad_section_end -->]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.mbcs.net.pl/blog/nol-mersi-i-kilim-ich-wszystkich-ol-21-pazdziernika-2008-r-wtorek/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Muszę w końcu przestać musieć (9 października 2008 r., czwartek)</title>
		<link>http://www.mbcs.net.pl/blog/9-pazdziernika-2008-r-czwartek</link>
		<comments>http://www.mbcs.net.pl/blog/9-pazdziernika-2008-r-czwartek#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 09 Oct 2008 08:15:21 +0000</pubDate>
		<dc:creator>gosia</dc:creator>
				<category><![CDATA[Dzień za dniem - blogowo]]></category>
		<category><![CDATA[Gosia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.mbcs.net.pl/?p=2907</guid>
		<description><![CDATA[Skoro nie da się mnie sklonować (a przynajmniej nie w tej chwili), to czy ktoś mógłby wydłużyć dobę? Po dokonaniu skomplikowanych wyliczeń arytmetycznych przy absolutnie idealnych założeniach, czyli: 8 godzin w pracy (hahahaha), 8 godzin śpię (hihihihihi), 3 godziny tracę na dojazdy (hehehehehe), to moja doba powinna wynosić minimum 40 godzin. Pozostałe godziny powinny (!!!!) mi [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<!-- google_ad_section_start --><p>Skoro nie da się mnie sklonować (a przynajmniej nie w tej chwili), to czy ktoś mógłby wydłużyć dobę? Po dokonaniu skomplikowanych wyliczeń arytmetycznych przy absolutnie idealnych założeniach, czyli: 8 godzin w pracy (hahahaha), 8 godzin śpię (hihihihihi), 3 godziny tracę na dojazdy (hehehehehe), to moja doba powinna wynosić minimum 40 godzin. Pozostałe godziny powinny (!!!!) mi wystarczyć na załatwienie tego wszystkiego, co MUSZĘ zrobić. ABSOLUTNIE. NIEODWOŁALNIE. NATENTYCHMIAST!!!</p>
<p>1. MUSZĘ dziś koniecznie jechać do banku i wyprostować to, co namieszałam. Cóż, po prostu lubię rozrabiać <img src='http://www.mbcs.net.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' />  A teraz bank mnie ściga!!! No bo narozrabiałam jak mysz w galarecie&#8230; podpisałam się na trzech dokumentach&#8230; za każdym razem inaczej&#8230; i teraz bank nie wie (też bym nie wiedziała) jak właściwie się nazywam. Kim jestem. Dokąd zmierzam. Quo vadis??</p>
<p>2. MUSZĘ kupić wycieraczki do samochodu, bo obecne mażą po szybie i nic nie widzę. I ciągle wydaje mi się, że mieszkam w Londynie. Że taka mgła niby, hihi <img src='http://www.mbcs.net.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>3. MUSZĘ wymyć auto. Bo na razie kolorystycznie bardzo pasuje do tego Londynu. Że takie szare niby, hihihi <img src='http://www.mbcs.net.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>4. MUSZĘ ostrzyc Kulę. Ma grzywę jak Król Lew i potyka się o własne łapy. Bo nic nie widzi. Może też mieszka w Londynie&#8230; ?</p>
<p>5. MUSZĘ zacząć kupować prezenty pod choinkę, bo nie wiem, jak to się dzieje, że do świąt jeszcze tyyyyyyleeee czasu, a za moment już są i znowu będę latać w Wigilię z obłędem w oczach i kupować wszystko, co mi się nawinie pod rękę. Albo w ostatniej chwili zamówię wszystko na Allegro i będę potem wydzwaniać po pocztach, dlaczego moje paczki jeszcze nie dotarły, a powinny być tydzień temu. I skończę na popijaniu świątecznego karpia nerwosolkiem <img src='http://www.mbcs.net.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>6. MUSZĘ zacząć kupować JAKIEKOLWIEK prezenty, bo właśnie zaczął się okres urodzinowo-imieninowy w rodzinie. Już zadzwoniłam do wszystkich zainteresowanych otrzymaniem tych prezentów, a którzy &#8211; jak się okazało &#8211; wcale aż tak zainteresowani nie są. Hihi. Miotałam się między COTYMITAKIETRUDNEPYTANIA ZADAJESZ a MAMWSZYSTKOINICNIEPOTRZEBUJĘ. I bądź tu mądry, człowieku, i pisz wiersze&#8230;. <img src='http://www.mbcs.net.pl/wp-includes/images/smilies/icon_sad.gif' alt=':(' class='wp-smiley' />   Zapewne w sobotę zrobię szybkościową rundę po galeriach kupując COŚCOMOŻESIĘNAPEWNOPRZYDAĆ. A czy będzie to przemyślane i oczekiwane, to już nie moja sprawa.</p>
<p>7. MUSZĘ w końcu uporządkować zdjęcia. Porozrzucane są wszędzie:</p>
<ul>
<li>na płytach (których nie mogę nigdzie namierzyć),</li>
<li>na dysku (starym, którego też nie mogę namierzyć, bo od wczoraj mamy nowego kompa, a dysk ze starego został wyjęty i przemyślnie schowany),</li>
<li>w aparacie (no, w tym przypadku akurat wiem, gdzie jest aparat, tylko nie mogę namierzyć ładowarki do akumulatorów, więc aparat jest na razie zdechnięty i w związku z tym niedostępny),</li>
<li>w kopertach (te, które udało mi się jakiś cudem zanieść do wywołania). Za to koperty nieopisane i za cholerę nie wiem, co za zdjęcia tam się znajdują,</li>
<li>w albumach (te, w których już uporządkowałam cały zdjęciowy chłam, stoją grzecznie na półce. Natomiast te, w których dopiero zaczęłam układać, to znowu cholera wie, gdzie je położyłam).</li>
</ul>
<p>8. MUSZĘ przestać pić tyke kawy, bo mój żołądek ma wyraźnie dośc i ostatnio zażarcie protestuje. Ale co zrobić, że MUSZĘ pić tyle kawy, bo zasnę i padnę nosem na biurko. Żołądek na razie dostał wyraźnie instrukcje (żeby nie powiedzieć obstrukcje, hihihi) za pomocą regularnego zalewania go miętą i trucia terpicholem.</p>
<p>9. MUSZĘ w końcu przestać MUSIEĆ.</p>
<p>Wiadomość z ostatniej chwili &#8211; jadą do mnie dżinsy. Prawdziwe amerykańskie. W tym pięknym kolorze indygo, który tak mi się w westernach podoba. Tych robionych w Technikolorze, hihihi <img src='http://www.mbcs.net.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' />  To nic, że dojadą dopiero w połowie grudnia. Ale będą. I tym się pocieszam. No. Czymś trzeba <img src='http://www.mbcs.net.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> </p>
<!-- google_ad_section_end -->]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.mbcs.net.pl/blog/9-pazdziernika-2008-r-czwartek/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Kurczaczek po meksykańsku by Kasia S.</title>
		<link>http://www.mbcs.net.pl/cookbook/kurczaczek-po-meksykansku-by-kasia-s</link>
		<comments>http://www.mbcs.net.pl/cookbook/kurczaczek-po-meksykansku-by-kasia-s#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 08 Oct 2008 13:24:59 +0000</pubDate>
		<dc:creator>gosia</dc:creator>
				<category><![CDATA[Coś dla łakomczuchów]]></category>
		<category><![CDATA[Na obiadek]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.mbcs.net.pl/?p=2892</guid>
		<description><![CDATA[<a href=http://www.mbcs.net.pl/cookbook/kurczaczek-po-meksykansku-by-kasia-s><img src=http://www.mbcs.net.pl/wp-content/themes/mbcs/images//kurczaczek.jpg class=imgtfe hspace=10 align=left width=150 alt='kurczaczek' title='kurczaczek' border=0></a>
To przepis Kasi S. Przez nią osobiście wypróbowany i zachwalany dziś rano na gadu na tyle skutecznie, że go tu wpisuję. Oczywiście podczas rozmowy zrobiłam się wściekle głodna i na tego kurczaczka nabrałam równie wściekłego apetytu. Pewnie w sobotę zaszaleję i zrobię. A oto przepis. Voila!!

piersi z kurczaka &#8211; w zależności od potrzeb i apetytu. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<!-- google_ad_section_start --><p><a href="http://www.mbcs.net.pl/wp-content/themes/mbcs/images//kurczaczek.jpg"  rel="lightbox[2892]"><img class="alignleft size-medium wp-image-2894" title="kurczaczek" src="http://www.mbcs.net.pl/wp-content/themes/mbcs/images//kurczaczek.jpg" alt="" width="133" height="100" /></a></p>
<p>To przepis Kasi S. Przez nią osobiście wypróbowany i zachwalany dziś rano na gadu na tyle skutecznie, że go tu wpisuję. Oczywiście podczas rozmowy zrobiłam się wściekle głodna i na tego kurczaczka nabrałam równie wściekłego apetytu. Pewnie w sobotę zaszaleję i zrobię. A oto przepis. Voila!!</p>
<ul>
<li>piersi z kurczaka &#8211; w zależności od potrzeb i apetytu. Wg receptury Kasi potrzebne są dwie.</li>
<li>puszka mieszanki meksykańskiej Bonduelle (kukurydza, groszek, papryka)</li>
<li>makaron świderki</li>
<li>przyprawa gyros</li>
<li>tarty żółty ser</li>
<li>starte pieczarki</li>
<li>sos czosnkowy</li>
</ul>
<p>Kurczaczka kroimy w drobną kostkę, obficie posypujemy przyprawą i smażymy do miękkości. W tym samym czasie gotujemy makaron (obowiązkowo al dente !!). Do mięska dorzucamy warzywa i gorący makaron. Mieszamy, posypujemy serem, polewamy sosem i natychmiast podajemy <img src='http://www.mbcs.net.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<!-- google_ad_section_end -->]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.mbcs.net.pl/cookbook/kurczaczek-po-meksykansku-by-kasia-s/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
