Piątek trzynastego… (13 lipca 2007 r., piątek)
By gosia • lip 13th, 2007 • Category: Dzień za dniem - blogowo, GosiaTrzynastego nawet w styczniu jest wiosna… jakos tak mi się od rana tłucze po głowie ta piosenka. Nie wierzę w przesądy, ale odczuwam dziwne drżenie wewnętrzne na myśl, że dziś piątek trzynastego, hihi
. Trzynastego zdawałam maturę (tyle, że to był wtorek), no i zdałam, więc trzynastek się nie obawiam. Ale ten piątek… brrr… Haha
Nigdy nie pisałam pamiętnika, nie mówiąc już o blogu, więc jest to mój zupełny debiut. Jakoś wcześniej nie odczuwałam potrzeby, by przelewać swe myśli i odczucia oraz opisywac to, co się wydarzyło – kiedyś na papier, a teraz w wirtualną przestrzeń. Lecz gdy powstał pomysł założenia własnej stronki, to pomyślałam sobie, że dlaczegóż by nie… Chociaż wziąwszy pod uwagę to, iż jestem ekstrawertycznym introwertykiem, z cechami choleryka ze skłonnościami do melancholii, to “normalnie strach się bać”, co może wyjść z tego niby-bloga. Po lekturze kilku różnych blogów stwierdziłam, że się do tego nie nadaję, ale ciekawość zakosztowania czegoś nowego jest tak silna, że próbuję. Może posmakuje, a może zapiecze w język – ale lubię nowości i nie obawiam się ich. Chociaż nie jestem pewna, czy zjadłabym np. kobrę… o, albo ślimaka czy pijawki w cukrze… podobno niezłe i niektórzy się nimi zachwycają, ale jakoś tak do końca nie mam odwagi…. Jednak gdybym musiała wybierać z tego zestawu, to raczej kobra, przynajmniej nie jest oślizgła, hihi
. Pijawki robi się w głębokim tłuszczu i po usmażeniu smakują jak chrupki – opinia kogoś, kto miał cywilną odwagę to jeść
No, niech mu idą na zdrowie…. Przeczytałam właśnie, co napisałam powyżej i jestem przerażona. Jeżeli tak właśnie ma wyglądać mój blog… ale cóż ja na to poradzę, że moje myśli skaczą tak sobie z tematu na temat, jakby żyły własnym, niczym nie skrępowanym życiem, a mnie nie pozostaje nic innego, jak tylko za nimi nadążać, haha
Fakt, ciężko je utrzymać w ryzach i zmusić do skupienia się nad jednym, konkretnym zadaniem. One po prostu MUSZĄ krążyć po bezdrożach na spółkę z szaloną wyobraźnią, powstrzymanie której jest już zupełnie ponad moje siły. Razem stanowią tandem, do którego ja sama już zdążyłam przywyknąć, natomiast otoczenie często jest zaskakiwane moimi nagłymi dygresjami i skojarzeniami. Ale cóż ja na to mogę poradzić… No i tak wygląda mój piątek trzynastego, hihi
gosia is
Email this author | All posts by gosia




