Panna Depresyjna (7 listopada 2007 r., środa)
By gosia • lis 7th, 2007 • Category: Dzień za dniem - blogowo, GosiaDeszcz… jesienny deszcz… ciągle pada… mokre niebo się osuwa coraz niżej… szara cisza na polu, szare drzewa w lesie, szara chmura po niebie strugi deszczu niesie…a na koniec: a ja chodzę, desperacko i na przekór wszystkim moknę no i w dodatku I’m singing in the rain. Hihi. Więcej deszczowych piosenek nie pamiętam. Bardzo żałuję i proszę o rozgrzeszenie. Nastrój jesienny, za oknem szary listopad, no i oczywiście zmoknę – na przekór wszystkiemu, a na pewno przeciw zdrowemu rozsądkowi… Parasola zapomniałam. Ooo, where is my umbrella ella ella…parasolka olka olka!! Za to mam kaptur. No tak. Robin Hood. Bo mało jadł. Hihi. Znowu moje ukochane skojarzenia bez sensu i precedensu. Ale czegóż tu się spodziewać po ekstrawertycznym introwertyku ze skłonnościami do melancholii… Szczególnie dziś. Ta zapłakana pogoda dobija mnie zupełnie. Meteopatka? Tia. Chyba upośledzona. Motorycznie
.
gosia is
Email this author | All posts by gosia




