Była sobota. Zwykły dzień. (27 października 2008 r., poniedziałek)
By gosia • paź 27th, 2008 • Category: Dzień za dniem - blogowo, GosiaByła sobota. Zwykły dzień.
Siedziała wciśnięta w sam róg wielkiego pudła, pełnego tak samo przerażonych jak ona współtowarzyszy niedoli. Małych i bezbronnych. Ale ona była najmniejsza i najbardziej przerażona. Co jakiś czas ludzka ręka wyciągała z pudła któregoś z maluchów i już nigdy więcej o nim nie słyszano. Przynajmniej tak mówili ci, którzy w pudle siedzieli już nie pierwszy raz. Byli to weterani, doświadczeni, zaprawieni w zmaganiach się ze strachem, wszechobecnym na sobotniej giełdzie hałasem, ludzkimi dłońmi głaszczącymi lub szarpiącymi za uszy, ostrym piskiem dzieci “mamo zobacz jakie pieski!!!” Weteranów się szanowało. Imponowali ogromną wiedzą, więc reszta nowicjuszy słuchała ich pokornie. Ona do pudła trafiła pierwszy raz. Przerażał ją hałas. Przerażały przyglądające się im natarczywie twarze ludzi. Przerażały chciwie wyciągnięte ręce dzieci. A najbardziej przerażał sam zapach strachu. Siedziała oszołomiona zupełnie, drżąc z zimna i z rozpaczy. I z niepewności. Co dzieje się, gdy ludzka ręka wyciąga delikwenta z pudła, a on piszczy i siusia pod siebie, zmartwiały ze strachu ?? Gdzie on trafia? Czy do lepszego świata? Czy jest sam? Czy ktoś się nim opiekuje? Tego nie wiedzieli nawet doświadczeni weterani. Niepewność ogarniała coraz bardziej jej biedną psią duszyczkę. Zwinęła się w kłębek i starała się nie patrzeć na znikające co jakiś czas inne pieski.
Nagle… ludzka ręka zabrała rudą weterankę. Oj szkoda ! Ruda dużo wiedziała o życiu… i była taka wesoła…. Ogromny żał ogarnął Kuleczkę. Została całkowicie sama w tym wielkim pudle. Smętnie pociagnęła nosem i zwinęła się w jeszcze mniejszy kłebek.
Nagle… ta sama dłoń wyciągnęła ją z pudła i włożyła pod kocyk do koszyka, w którym była… ruda!!! Szczęście Kuleczki nie miało granic.
Od tego dnia każdą chwilę spędzały razem. Ruda Misia opiekowała się młodszą i nieporadną Kuleczką. Pokazywała jej świat. Jak przeskakiwać przez płot i jak wyprosić jakiś smakołyk. Obiecały sobie, że zawsze będą razem.
Ale Misia nie dotrzymała słowa i odeszła, zostawiając Kulce pod opieką swoje dwa maluchy. I tak Kulka została ciocią. Teraz ona musiała nauczyć Czarka i Kropkę świata. Zajęta maluchami powoli zapominała o stracie przyjaciółki.
I tak minęło prawie 9 lat.
Przez ubiegłe dwa tygodnie walczyliśmy zaciekle o życie Kulki. Najpierw antybiotyki. Potem zastrzyki z glukozy, gdy już przestała jeść. Rak zaatakował narządy wewnętrzne. Nasz lekarz dał nam – właśnie nam, gdyż widział, że jest nam to potrzebne – 3 dni do oswojenia się z myślą, że Kulę trzeba będzie uspić.
Była sobota. Przedwczoraj. Zwykły dzień. Pojechaliśmy wieczorem do lekarza z Kuleczką. Psica była już półprzytomna. A ja trzęsłam się tak jak ona przed 9 laty. Z rozpaczy, z żalu i z niepewności. Jak to teraz będzie bez Kulki….
Jest JAKOŚ.
Leje od rana. Kulka była kudłata i nie lubiła deszczu. Mam nadzieję, że w psim raju nie pada. Tego by naszej Kulce nie zrobili.
gosia is
Email this author | All posts by gosia



