Naglowek

Kupuj e-prase

Masz babo, co chciałaś (5 grudnia 2008 r., piątek)

By gosia • gru 5th, 2008 • Category: Dzień za dniem - blogowo, Gosia

No i stało się. Tak ostatnio marudziłam, że nic nie dostaję w prezencie, tylko sama muszę sobie na to zapracować, więc los okazał w końcu dobra wolę i ów wymarudzony, wyśniony i wytęskniony prezent dostałam. GRYPĘ. Ale żeby nie było, że to taka zwyczajna sobie grypa, to dostałam GRYPĘ JELITOWĄ. I to zupełnie za darmo!! Promocję kurwa jakąś mieli czy co??!!

Zaczęło się zupełnie niewinnie, od cichutkiego kichnięcia i maleńkiego katarku w zeszłą niedzielę. Nauczona wielkim życiowym doświadczeniem w tej kwestii od razu zaopatrzyłam się w tonę chusteczek higienicznych, aspirynkę, wapno (smakowe!) i rutinoscorbin.

Siedzę więc w domu i się leczę. Rutinoscorbin popijam aspirynką zmieszaną z wapnem (smakowym!), a w  wykręconą tym smakiem na lewą stronę gebę wlewam natychmiast herbatę z sokiem malinowym. Jestem już tak oszołomiona tą orgią smaków, że na kolację patrzeć nie mogę.

Wieczorem maleńki katarek przemienia się w potężną sraczkę. W brzuchu szaleje orkiestra dęta na fagot i basetlę. Biegam do łazienki z dokładnością co 15 minut. Ale że moja łazienka to najzimniejsze miejsce w domu, takie wylatywanie co chwilę z ciepłego pokoju w piżamie przestaje mnie szybko bawić. Poganiana przez naturę (skutecznie!) idę szybko po rozum do głowy – wkładam polar (ciepły!), biorę pod pachę książkę (grubą!), kubek herbaty (duży!), zapasową paczkę papieru toaletowego i postanawiam w tej łazience na trochę zamieszkać.

Jako że pojemność mam ograniczoną, w końcu wracam do pokoju i łykam kilo węgla. Około północy niagara zatrzymuje się zupełnie, więc uszczęśliwiona tym faktem idę spać.

W nocy budzi mnie dziki ból żołądka. Jakby tego było mało, serce skacze mi jak oszalałe i tchu złapać nie mogę. Zawał czy inna cholera??

Jest druga. Jedziemy na pogotowie. Pozamykane wszystko na cztery spusty. W końcu po kilku dzwonkach zaspana pani uchyla drzwi i wystawia czubek nosa. CZEGO?? Mówię, że z bólem. NIECH POCZEKA.

NIECH czeka. Boli mnie tak, że mam ochotę wsadzić sobie w dupę granat i wyjąć zawleczkę.

Drzwi otwierają się. NIECH WEJDZIE. Wchodzę i stoję na środku jak idiotka. Od biurka odwraca się druga pani. CO JEST?? Znowu tłumaczę, że z bólem. NIECH DOWÓD DA. Ręce mi się trzęsą i nie mogę tego dowodu namierzyć. NO DOWÓD NIECH DA BO MUSZĘ WPISAĆ, KOMU UDZIELONO POMOCY. A co? Bez dowodu nie udzieli??!! Znajduję w końcu ten zasrany dowód. I nadal stoję. Pani zabiera dowód i macha ręką – NIECH TAM SIADA. I CZEKAĆ. Na co? Może na moje śmiertelne zejście? Tylko muszą mnie najpierw pomęczyć?? NIECH mi pavulon da, szybciej będzie. No nic to. Siedzę i czekam.

Wchodzi pan. CO JEST?? Znowu po raz pięćdziesiąty tłumaczę. POŁOŻYĆ SIĘ. Dotyka mnie jednym palcem (!!!) w okolicach żołądka. TU BOLI?? WSTAĆ.

Daje mi karteczkę (NIE RECEPTĘ) z nagryzmolonymi nazwami leków. No-Spę brać. I węgiel sobie kupić. I wychodzi.

Tyle to ja kurwa sama wiem.

Zabieram ten nieszczęsny dowód, który jest dowodem UDZIELONEJ POMOCY (!!!) i wychodzę jak paralityk, trzymając się za brzuch.

W domu łykam No-Spę, żzeram 100 kilo węgla i oglądam Prison Break’a. O trzeciej nad ranem. A co!! Raz się żyje, nie??!!

Dziś jest piątek. Sraczkę mam od niedzieli. Do tej pory zeżarłam tony węgla na spółkę ze Stoperanem. Wypiłam hektolitry herbaty miętowej. Zagryzam to wszystko nifuroksazydem i popijam Manti. W pracy wzięłam zwolnienie. Jem albo wcale, albo jakieś bardzo dietetyczne świństwa. A sraczka trzyma się dzielnie nadal.

W końcu to prezent. DAR. Od losu. A darowanemu koniowi w zęby się nie zagląda ;)

No i masz, babo, co chciałaś, więc czego znowu marudzisz??

1 gwiadka2 gwiazdki3 gwiazdki4 gwiazdki5 gwiazdek (4 głosów, średnio: 5 na 5)
Loading ... Loading ...

gosia is
Email this author | All posts by gosia

Zobacz podobne posty :

Leave a Reply

You must be logged in to post a comment.

>
LIST--> >
Szukaj nas w katalogach: