Naglowek

Gosia

Cosa nostra. Na mur, na amen i na śmierć (3 stycznia 2009 r., sobota)

By gosia • stycznia 3rd, 2009

Odstałam godzinę w korku i w końcu wydostałam się na autostradę. Oczywiście był to zasrany zeszłotygodniowy poniedziałek, a jak to bywa w zasrane poniedziałki, Wrocław zatkany był dokumentnie. Ale jakoś udało mi się, więc jadę już sobie autostradą z jakąś normalną prędkością, a nie metodą żabich skoków 5 km na godzinę. Nie chcę się za [...]



W pogoni za…(22 grudnia 2008 r., poniedziałek)

By gosia • grudnia 22nd, 2008

Achhhhh…
Dogonić go.
Podstawić nogę.
Założyć nelsona.
Przycisnąć do ściany.
Achhh…
Tak bardzo bym chciała.
Dorwać drania.
Wytarmosić za uszy.
I dać prztyczka w nos.
Temu draniowi.
Świątecznemu nastrojowi, którego złapać  - choć ciągle się staram - jakoś nie mogę. Święta już pojutrze. Choinka ubrana. Prezenty kupione i zapakowane. Prawie (sic!!) posprzątane.
A ja nic.
A tak bym chciała…
Achhh…
Normalnie wziąć i złapać. I już nie puścić. Wsadzić do [...]



Masz babo, co chciałaś (5 grudnia 2008 r., piątek)

By gosia • grudnia 5th, 2008

No i stało się. Tak ostatnio marudziłam, że nic nie dostaję w prezencie, tylko sama muszę sobie na to zapracować, więc los okazał w końcu dobra wolę i ów wymarudzony, wyśniony i wytęskniony prezent dostałam. GRYPĘ. Ale żeby nie było, że to taka zwyczajna sobie grypa, to dostałam GRYPĘ JELITOWĄ. I to zupełnie za darmo!! [...]



Gdzie tu wiać, gdy wieje tak…? (27 listopada 2008 r., czwartek)

By gosia • listopada 27th, 2008

Dopadła mnie zupełnie nagle i niespodziewanie. O godzinie 16.01. W zeszły piątek. Wzięła z zaskoczenia. Dmuchnęła prosto w twarz lodowatym powiewem. Przyprószyła śniegiem włosy. Zawyła potępieńczym głosem wiatru.  Zmroziła krew w żyłach. Pomalowała na czerwono nos. Przemoczyła buty.
Zima Anno Domini 2008.
Wyszłam z Galerii Dominikańskiej, w której byłam niecałe pół godziny. Tak krótko tylko dlatego, że [...]



Need for speed… (21 listopada 2008 r., piątek)

By gosia • listopada 21st, 2008

Czemu pędzę wciąż przed siebie?
Co mnie tak pcha?
Czego szukam?
Może żal mi wczorajszego dnia…
A inny poeta pewnie powiedziałby tak:
Bo życie przyśpiesza
I gna coraz prędzej
I stuka, i puka
Łomoce i pędzi…
Hihi. Bo tak sobie właśnie siedzę i myślę (myślenie ma przyszłość!! I jeszcze nikomu nie zaszkodziło!!- to tak na marginesie), że się chyba pogubiłam. Miotam [...]



Ballada pociągowa, czyli efekt pingwina (19 listopada 2008 r., środa)

By gosia • listopada 19th, 2008

Wsiąść do pociągu byle jakiego, nie dbać o bagaż, nie dbać o bilet, ściskając w ręku kamień zielony, patrzeć jak wszystko zostaje w tyle…
Tak. I to było na tyle. Piosenka piosenką, a tak zwany “real”, czyli szara rzeczywistość, wygląda zupełnie inaczej. Przynajmniej moja rzeczywistość. Wpycham się co rano, bardzo wcześnie rano (to tak na marginesie), [...]



Efekt?? Piorunujący !!! (14 listopada 2008 r., piątek)

By gosia • listopada 14th, 2008

MIAU Wpadłam w SZAU
Normalnie aż muszę sobie miauknąć.  Bo wpadłam w szał robienia sobie dobrze. Hihi. Ale od początku.
Na początku był chaos…  potem błysk światła w łazience o 4.30 nad ranem… i ten widok w lustrze… Na głowie kołtun. W oczach zaspany obłęd. Na twarzy w ogóle nie wiadomo co. Wpadłam w otchłań [...]



Być kobietą… (6 listopada 2008 r., czwartek)

By gosia • listopada 6th, 2008

Tak sobie teraz siedzę i myślę, że kobieta jest zdolna do wszystkiego. A szczególnie do wydania każdej ilości posiadanej (bądź nie) gotówki na poprawienie wyglądu. Te wszystkie kremy do zadań specjalnych, maseczki na wszystko, peelingi zdzierające skórę do krwi, balsamy łagodzące uprzednio zdartą skórę itd. itp. to mały pikuś. Zupełny hardcore zaczyna się wtedy, gdy [...]



Była sobota. Zwykły dzień. (27 października 2008 r., poniedziałek)

By gosia • października 27th, 2008

Była sobota. Zwykły dzień. 
Siedziała wciśnięta w sam róg wielkiego pudła, pełnego tak samo przerażonych jak ona współtowarzyszy niedoli. Małych i bezbronnych. Ale ona była najmniejsza i najbardziej przerażona. Co jakiś czas ludzka ręka wyciągała z pudła któregoś z maluchów i już nigdy więcej o nim nie słyszano. Przynajmniej tak mówili ci, którzy w pudle siedzieli [...]



Noł mersi i kilim ich wszystkich ol !!! (21 października 2008 r., wtorek)

By gosia • października 21st, 2008

Nie mam litości. Boszzz, trzymajcie mnie. Bo nie mam litości dla wtórnych analfabetów. A już szczególnie analfabetów ortograficznych. I w żadne dysleksje, dysgrafie tudzież inne dysmózgowie nie wierzę. Też sobie zaraz pójdę do psychologa i psychiatry razem wziętych, popłaczę im na kozetce w kamizelkę i dostanę zaświadczonko, na którym będzie czarno na białym z fioletową pieczątką, że [...]



>

Szukaj nas w katalogach: