Naglowek

Gosia

Samochodowa epopeja (2 września 2008 r., wtorek)

By gosia • wrz 2nd, 2008

Już jest. Stoi na podjeździe. Duża. Długa. Z wielkim bagażnikiem. I zielona. Toyota Avensis. A ja mam mieszane uczucia. Z jednej strony się cieszę, a z drugiej… sama nie wiem. Na razie nie ma między nami żadnej “chemii”. Niestety. A między mną i Lanosem zaiskrzyło od pierwszego dnia, gdy tylko wsiadłam, docisnęłam gaz i wgniotło [...]



Listonosz zawsze puka dwa razy… (22 sierpnia 2008 r., piątek)

By gosia • sie 22nd, 2008

Osiągnęłam dno. Psychiczne, fizyczne, intelektualne i emocjonalne. Przynajmniej tak pokazał mi mój dzisiejszy biorytm. Fizycznie rzeczywiście nie najlepiej, bo mnie od rana żołądek boli i kawy pić nie mogę. Buuuu No, szczerze mówiąc rano jedną wypiłam i zaczął mnie boleć dopiero PO kawie… Nie rokuje to najlepiej, oj nie…. Zaczną się nieżyty, wrzody [...]



Małe powroty, małe tęsknoty (31 lipca 2008 r., czwartek)

By gosia • lip 31st, 2008
robin-hood

Od ostatniego wpisu minęło ładnych kilka miesięcy… Cóż. tak bywa. Oczywiście mogłabym tłumaczyć się brakiem czasu -  jak zwykle zresztą No, jeśli mam być zupełnie szczera, to brak czasu stanowił powód podstawowy – praca, dom, w międzyczasie jakiś kawałek urlopu, który minął nie wiadomo kiedy, znowu praca, nauka, dom i tak w kółko. [...]



7 marca 2008 r., piątek

By gosia • mar 7th, 2008
autka

Muszę koniecznie zmienić auto. A nawet dwa. Lanos niestety robi się coraz bardziej denerwujacy. Spod głowicy cieknie, z tyłu coś podejrzanie piszczy, instalacja LPG też w nie za dobrym stanie, w dodatku brudny jak świnia. Hihi, no akurat na to ostatnie jestem coś w stanie poradzić i pewnie wpadnę jutro do myjni. Należy mu się. [...]



6 marca 2008 r., czwartek

By gosia • mar 6th, 2008
Maggie Darkness

Nareszcie skończyłam pisać “Black Sun never sets”. Już za długo to po mnie chodziło i w końcu pozbyłam się “drzazgi”, hihi . Pozabijałam wszystkich i mam z głowy. Zaznaczam, że opowiastka oparta jest na tzw. “faktach autentycznych”, a bohaterowie są jak najbardziej prawdziwi. To znaczy prawdziwi o tyle, o ile byli w ogamowej rzeczywistości. [...]



Kupa pamięci (4 marca 2008 r., wtorek)

By gosia • mar 4th, 2008
kupa pamięci ;)

Jestem chora. Strasznie, okropnie i przerażająco. Na wirusowe zapalenie jelit. Na sraczkę znaczy się, hihihihi. W dodatku zaraziłam się w pracy… Zawsze byłam zdania, że praca jest szkodliwa dla zdrowia. I miałam rację !!! Pół nocy i calutki dzień spędzam na zawieraniu głębszej znajomości z papierem toaletowym, rzekłabym nawet, że jesteśmy już w niezłej zażyłości, [...]



Happy birthday Mrs.President… (19 lutego 2008 r., wtorek)

By gosia • lut 19th, 2008
Happy Birthday to Me !!!

Dziś są moje urodziny. Za diabła nie przyznam się, które. Hehe. Jak typowa baba. A co sobie będę żałować!! Jestem – podobno – tak nietypową babą, że aż mi się chce tej “typowości” mieć chociaż odrobinę. W ogóle fajnie się złożyło, że dziś wtorek, a akurat urodziłam się we wtorek, chwilkę po północy, prawie trzy [...]



18 lutego 2008 r., poniedziałek

By gosia • lut 18th, 2008
kota też posprzątałam

I po weekendzie. Spędzonym mniej lub bardziej produktywnie, zależy, z której strony zawiało. Piątkowe popołudnie w samochodzie, bo wyjazd do Ścinawy. Sobota również w pędzie, między Legnicą a Lubinem, porannymi zakupami i sprzątaniem, między uruchamianiem zepsutego lanka a tankowaniem clio, między niebem a piekłem. Za to niedziela spokojna i leniwa. Od samego rana ćwiczyłam sztukę [...]



13 lutego 2008 r., środa

By gosia • lut 13th, 2008
czyż oni nie są absolutnie wspaniali? ;)

Znowu dopadły mnie refleksje po obejrzeniu kolejnego filmu z tym, na punkcie którego mam szajbę. Hehe. Blog zaczyna się zamieniać w filmowe recenzje. Ale szczerze mówiąc mam to głęboko w poważaniu. To jest mój blog, prywatny, na własnej krwi wyhodowany i będę tu pisać co mi tylko na myśl wpadnie. NO!! A właśnie wpadła mi [...]



Obejrzałam sobie film… (11 lutego 2008 r., poniedziałek)

By gosia • lut 11th, 2008
niekoniecznie z TEGO filmu, ale zdjątko niczego sobie ;)

Oczywiście szajby ciąg dalszy i nie zapowiada się na to, aby mi rzeczona szajba minęła. Hehe. Zaczęłam oglądanie Rocky’ego. Od dupy strony, czyli od ostatniej części. Poprzednie w miarę pamiętam, a chciałam zobaczyć ostatnie dzieło o Rockym Balboa. I muszę przyznać bez bicia, że jestem bardzo pozytywnie zaskoczona. Większość fabuły zajmuje obecne życie Rocky’ego, a [...]



>
LIST--> >
Szukaj nas w katalogach: