Naglowek

Opowiadania i inne

D i S - znalezione na dysku

By Bartek • listopada 26th, 2008

Krótki wstęp:
To nie jest moja twórczość. Utwór został napisany przez naszego wspólnego znajomego.
D i S
Zapisane zostało:
1. Pan jest Swiatłem i z Niego wyjdziesz
2. Uczynisz wszystko by pomóc innym stworzeniom Pana
3. Jesteś Pierwszy wśród stworzeń Pana… ale nie jesteś najwyższy. Masz być Ministrem Jego Woli

Następnie… kiedy narodził się Adam:
4. Niebo będzie Twym domem
5. Na Ziemii [...]



Żigolo - mężczyzna na pewien czas - Rozdział IV - “Przypadkowa znajomość”

By gosia • sierpnia 2nd, 2008

Weszła do budynku i nacisnęła guzik przywołujący windę. Z wysiłkiem uśmiechnęła się do stojącej obok sąsiadki i szybko zaczęła przeglądać torebkę w poszukiwaniu kluczy, by tamta nie zauważyła cisnących się do oczu łez. W windzie też odwróciła się bokiem i udawała bardzo zajętą telefonem komórkowym. Jednakże kobieta przyglądała się jej z coraz większą natarczywością.
- [...]



Żigolo - mężczyzna na pewien czas - Rozdział III - “Z widokiem na morze…”

By gosia • sierpnia 2nd, 2008

Któż mógł przypuszczać, że ten dzień się tak zakończy? Wszystko wydarzyło się tak nagle, a przecież rano nic nie zapowiadało zdarzeń, mających miejsce w przeciągu ostatnich kilku godzin. Ale teraz było już po wszystkim. Jake wszedł do wielkiego, przeszklonego hallu portu lotniczego w Los Angeles. Z kieszeni wystawał mu bilet na samolot do Nowego Jorku, [...]



Żigolo - mężczyzna na pewien czas - Rozdział II - “Pewnego razu w Los Angeles”…

By gosia • sierpnia 2nd, 2008

Jake Williams przeciągnął się i z trudem rozprostował obolałe plecy. Podniósł się z tapczanu i masując zesztywniały kark podszedł do okna, otworzył szeroko i odetchnął. Powietrze miało zdecydowanie miejski zapach, jednakże przebijała w nim słona nutka morskiej bryzy. W oddali ujrzał wody Pacyfiku, migotliwie odbijającego pierwsze promienie wschodzącego słońca. Jake stał w oknie, zapatrzony w [...]



Żigolo-mężczyzna na pewien czas - Rozdział I - “Zasłużony urlop”

By gosia • sierpnia 2nd, 2008

Upał. Żar bezustannie lał się z bezchmurnego, prawie rozpalonego do białości nieba, na centrum Nowego Jorku. Ludzie - skąpo odziani, zmęczeni i osowiali kręcili się po ulicach jak muchy w smole. Wszystkie klimatyzowane bary i kawiarnie były zapchane po sufit spragnionymi choć odrobiny chłodu nowojorczykami.
Wtem w monotonny, skwarny świat wdarł się sygnał radiowozu policyjnego i [...]



Żigolo - mężczyzna na pewien czas - tytułem wstępu

By gosia • sierpnia 2nd, 2008

Kryminalik. Bo na razie kryminałem ciężko go nazwać. Hihi ; W trakcie tworzenia. Nie mniej zapraszam



Czarne Słońce Nie Zachodzi Nigdy - Rozdział V - “Maggie”

By gosia • sierpnia 2nd, 2008

Zostaliśmy zaatakowani z zupełnego zaskoczenia. Skanery szperaczy McCata wykryły naszą obecność na planecie i agresor zawrócił. Flotę Liptona rozbili wcześniej, a naszych statków była tylko garstka. Nie mieliśmy żadnych szans.

Widziałam, jak ginęli po kolei - Kam, Mike i reszta moich ludzi. Lipton zmarł na moich kolanach. Zdążył tylko wyszeptać kilka słów o Amy…. Nagle [...]



Czarne Słońce Nie Zachodzi Nigdy - Rozdział IV - “Kam”

By gosia • sierpnia 2nd, 2008

Na skraju lasu, otoczony ogrodem, stał duży, tajemniczy dom. Zbudowany z niemalowanego drewna, którego kolor wycieniował czas. Okna zawsze były szczelnie zasłonięte ciemnymi zasłonami, chroniącymi wnętrze przed oczami ciekawskich. Z resztą nikt nigdy nie zapuszczał się tam wieczorami… Na progu domu wylegiwał się ogromny, czarny kocur z jednym okiem, zielonym, strasznym. Po otaczających budynek sosnach [...]



Czarne Słońce Nie Zachodzi Nigdy - Rozdział III - “Amy”

By gosia • sierpnia 2nd, 2008

- Komandorze, proszę zameldować Admirałowi Liptonowi, że zgrupowanie flot zakończyło się pomyślnie. Póki nie zbudujemy na planecie wystarczających osłon maskujących, wszystkie myśliwce, krążowniki i okręty wojenne należy na jakiś czas wysłać na orbitę księżyca. Czy starczy paliwa na przelot i postój statków?
- Tak jest. Przed momentem skończył się rozładunek transportu deuteru od Admirała. Transportowce właśnie [...]



Czarne Słońce Nie Zachodzi Nigdy - Rozdział II - “Elven Path”

By gosia • sierpnia 2nd, 2008

Elven Path, Trzecia Galaktyka. Tu Czarne Słońce dawało o wiele więcej światła i ciepła, niż na niedawno opuszczonej Sullust. Klimat był prawie pustynny.

—————————————————————————————————————-

Dark Valley – powiedział nagle Komandor, gdy w hangarze przeglądaliśmy okręty wojenne, oceniając ewentualne uszkodzenia i zastanawiając się nad możliwością zabrania ich stąd.
- Jej już nie ma… Mike… proszę… nie [...]



>

Szukaj nas w katalogach: